• Wpisów:411
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 12:11
  • Licznik odwiedzin:23 950 / 2175 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dawno nie ważyłam tyle ile ważę dzisiaj. Mimo to jestem dość szczęśliwym człowiekiem. 5 razy w tygodniu chodzę na siłownię, staram się dbać o siebie. Od kiedy przestałam restrykcyjnie przestrzegać diety 1 lub 2 posiłki dziennie mam więcej przyjaciół i jestem weselsza. Dogaduję się z rodzicami. Trzeba siebie akceptować. Może nie do końca czuję się wspaniale w moim ciele, ale jestem świadoma, że nienawiścią do niego nic nie zdziałam. Przyjdzie czas, że nie będę mogła jeść słodyczy, będę musiała się ograniczać - starość bywa trudna. Dlatego zadaję sobie pytanie dlaczego mam teraz nie zjeść sobie czegoś słodkiego, pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa? Przyjdzie czas, że będę żałować, że nie zjadłam sobie czekoladki, że nie zaszalałam bo wstydziłam się siebie. Nie można żyć będąc zamkniętym na świat. Trzeba się akceptować. Nie każdy ma budowę modelki, nie każdy się do tego nadaje. Dlatego jest lepiej. Uświadomiłam sobie wszystkie moje błędy. I życzę tego samego wszystkim dziewczynom popadającym w obsesję odchudzania. Wszystko będzie w porządku jeśli tylko będziecie to robić w granicach rozsądku. Bo między obsesją na punkcie odchudzania a bulimią i anoreksją jest bardzo cienka linia. Ja stąpałam po tej linii niekiedy bardzo przechylając się w tą gorszą stronę. Cieszę się, że z tego wyszłam. Jest dobrze.

Thank you God.

 

 
Wczoraj Bóg zadzwonił do mnie:
- Przekaż wszystkim, że najwyższy czas oprzytomnieć.
Mówię:
- Nie da rady!
- Co?!
- Boże przecież znasz to.
- Nie da rady?
- Tak, to już za daleko zaszło...
 

 
Na nowo za siebie. Zaczęłam w poniedziałek. Tym razem nieco inaczej. Jem normalnie 4-5 posiłków dziennie, nie jem słodyczy. Ćwiczę codziennie 45 min - 1 h 15 min, niestety na więcej nie mam czasu. Codziennie 10 min treningu brzucha z Mel B + wtorki i czwartki zumba, raz/dwa razy w tygodniu 45 min na orbitreku, raz w tyg na basen, ćwiczę na wfie, lodowisko, co się tylko da. Mimo, że dopiero 5 dni już pojawia się zwątpienie. Ale nie wolno się poddawać! Dam radę! Wbrew wszystkim, a przede wszystkim wbrew sobie.
Są chwile samotności, totalnej bezsilności, żalu. Ale muszę pamiętać, że robię to przede wszystkim dla siebie!
Będzie dobrze!


Melodie ♥
 

 
Znów wraca to samo... To samo uczucie, gdy patrzę w lustro. Ochota by rzucić w nie kamieniem, albo zamalować to co w nim widzę. Znowu to samo... Kolejne postanowienia, że nie będę nic jeść, a cichy głos znów odpowiada na to "taaa, jasne..."



Dlaczego nie mogę tak wyglądać? ...
 

 
Pełna siły, wiary i spokoju. Dawno tak się nie czułam. Było wspaniale!
M.
 

 
Mój cały dzisiejszy entuzjazm znikł bezpowrotnie. Wiecie czego nie cierpię bardziej niż plastików? Jak ktoś 10 razy zmienia zdanie, a moi rodzice są tego mistrzami. Wczoraj zdążyli mi powiedzieć, że nie mogę iść na 18, po czym powiedzieli że mogę. Dziś rano po wstępnym podtrzymywaniu decyzji dowiedziałam się, że jednak nie mogę iść, a teraz znów się zastanawiają. Do jasnej Anielki! Trzymajcie mnie, bo tu zaraz sfiksuję. Jak mówię nie to nie i kropka, albo tak i kropka a nie zmieniam zdanie co chwila. Grrrrrrr! Ale się wkurzyłam! Najbardziej jest mi tu szkoda Go, bo co chwilę piszę mu co innego. On wie, że to nie moja wina, ale no sami powiedzcie, nie byłoby wam głupio jakbyście ciągle musieli tłumaczyć, że jednak tak, a potem, że jednak nie? Już im powiedziałam, że jak chcą to niech oni to sobie z Nim załatwiają, bo mi jest już po prostu wstyd!


M.
 

 
Alleluja, chwała Panu! :) Całe popołudnie wolne!
Wzięło mnie dziś na słuchanie Nickelback. Jakoś tak sama nie wiem czemu. Zaczynam podsuwać rodzicom, że w listopadzie jest w Polsce ich koncert :P a ja mam urodziny w październiku, więc akurat idealny prezent! :] Tylko bilet musieliby już kupić, bo w październiku to zostanie pewnie tylko wspomnienie o wolnych biletach ;p
tak ich słucham i się jaram <3 ;p
M.
 

 
Dziś było dobrze. Bo od poniedziałku się obżerałam (wiecie jak to na wyjazdach). Postanowiłam nadrobić i dziś zjadłam tylko miskę płatków zbożowych z mlekiem i 3 placki ziemniaczane z ketchupem. Wiem, że i tak za dużo, ale wypiłam 3 l wody, ćwiczyłam (zumba, trening brzucha), jeździłam na rowerze i jeszcze grałam z dzieciakami w "Masz go" co ostatecznie mnie dobiło ;) Jutro dobry dzień będzie coś tak czuję. Na osiemnastkę z Nim. Zaprosił mnie do swojej koleżanki ... To będzie śmieszne :P Biorąc pod uwagę to, że piszę jeszcze z innym. xD Ale co tam, żadnemu z nich nic nie obiecywałam przecież :D Znając los, to pewnie na końcu zostanę sama. Ha, ha. -.- Idę pić herbatę :]
Kisses! M.
 

 
U mnie ponad 30*C! Masakra! :) Znaczy bardzo się cieszę, że jest ciepło, ale jeżeli jutro mam jechać autobusem 5 h do Wiednia i ta pogoda ma się marnować to mnie trafia szlag! Chętnie bym pojechała na basen, albo nad rzekę, a nie na ten głupi festiwal. Miejmy nadzieję, że nie będzie tak źle jak się spodziewam.
Dziś może na rowerki albo smażing przy basenie koło domu <3 wczoraj się trochę poobżerałam z przyjaciółką. Prawie udało mi się zmusić się do wymiotów, ale jak zwykle poszło coś nie tak. Skończyły się tabletki przeczyszczające. W sumie i tak nie miałabym ich jak zażyć, bo wolałam nie ryzykować przed wyjazdem, w trakcie podróży to trochę niewygodne i krępujące... Ale jak przyjadę zaczynam biegać... po pielgrzymce znaczy się ;/ Tak bardzo na nią czekałam, a teraz po prostu nie chce mi się iść! Żałosna jestem -.- Ale jak ruszymy to pewnie ochota wróci, bo w końcu na Jasną Górę dojść trzeba z uśmiechem! :)
Miłej niedzieli życzę!
morzeeeee <3
Kisses!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Prawie pół roku! Mam sporo zaległości, bo dużo się zmieniło. Egzaminy poszły świetnie - 88%, 81%, 82%, 83% i 2x100% z angielskiego! Jestem z siebie dumna jak cholera! :D Od września do nowej szkoły. Nowe miejsce, nowi znajomi.
Odchudzam się nadal, więc jeśli o to pole chodzi to jestem taka sama :] Udało mi się wrócić do wagi z czerwca zeszłego roku, ale nadal gruba jak świnia jestem ;D
Z Nim sprawy na maksa skomplikowane ... Jemu na mnie zależy, a mi jak zależało, tak teraz zależy co raz mniej.
Pojawił się Ktoś inny, który bardzo mi się podoba, ale nie wiem do końca o co temu Komuś chodzi i trochę się boję, że nie wypali. Dużo się u mnie dzieje. W poniedziałek wyjeżdżam do Wiednia, szóstego sierpnia wychodzę z pielgrzymką do Częstochowy, w zeszły piątek wróciłam z Grecji. Było cudownie :) Ale cieszę się, że już jestem w domu.
Ostatnio jest wokół mnie trochę zamieszania, jak nikomu na mnie nie zależało, tak teraz nagle wszyscy się odzywają, przeważnie chłopacy, co mnie na maksa dziwi, bo może twarz ujdzie, ale reszta? Sylwetka, wzrost, *charakter* beznadzieja... Ja nie wiem, co oni widzą... Mogą się trochę zdziwić jak dokładnie nie poznają. Jestem świadoma, że nie należę do grona najfajniejszych osób, ale dobrze mi z tym :]
Stwierdzam, że życie bez facetów jest o wiele łatwiejsze. Tylko jak ich nie ma to się narzeka, a jak już są to... fajnie by było gdyby ich jednak nie było... Logika mózgu kobiety - nie ogarniesz.
W każdym razie czuję, że będzie śmiesznie :) Jeszcze się odezwę, a tymczasem...
Kisses!
 

 

...

O matko. Wczoraj się z nim spotkałam... Masakra! To jest chore, wręcz p r z e r a ż a j ą c e, bo teraz cały czas o nim myślę. A jak się o kimś cały czas myśli to wcale nie znaczy, że się kogoś baardzo lubi, nie ? ... ! Dlaczego ja? Najgorsze jest to, że on też mnie lubi ... Chyba, że sobie ze mnie jaja robi... Wydaje mi się, że nie, bo dość długo go znam, by poznać kiedy żartuje. On jest na prawdę fajny... ale... No właśnie, ale. Przyjaźnię się z jego siostrą i gdyby coś się nie udało... Boję się, że po prostu jeśli zacznę z nim kręcić, to ona się ode mnie odsunie, co nie byłoby fajne, bo gdybyśmy kiedyś zerwali to już nie miałabym ani jego, ani jej. A zawsze się nabijałam z bohaterów filmów, którzy mieli podobne problemy... Przyrzekam, że już nie będę!
Najgorsze jest to, że nasi rodzice się bardzo lubią i jego mama zaprosiła mnie tam na ferie w pierwszym tygodniu, a moi rodzice zaprosili ich w drugim tygodniu. Nie wiem czy bardziej się cieszę czy boję. Co ja mam robić ... ? Idę się rzucić z mostu, najprostsze rozwiązanie xD
 

 
"Przeważnie, zachowuję się poważnie
Przeważnie, nikogo nie drażnię
Przeważnie, słucham rad uważnie
Przeważnie, nie czuję się odważnie
Przeważnie, widać to po mnie wyraźnie...
[...]
Od A do Zet, od Zet do A
Ja to ja to jasne jak dwa razy dwa
Lata lecą, a ja to wciąż ja i ja"
 

 
Jak zwykle wszystko robię źle. Myślicie, że wytrzymałam ? Że wytrzymałam z niejedzeniem słodyczy? Jeśli tak, to was podziwiam. Sama od początku wiedziałam, że nie wyjdzie, mimo wszystko się okłamywałam. Średnio obżeram się co tydzień w weekend - wolne od szkoły, trudniej się upilnować. A dupa rośnie nieubłaganie. Stałam na wadze 2 tyg temu, do stycznia się nie ważę, bo się boję. Boję się tej wielkiej liczby na wadze. Nie chcę takiej siebie. Nie chcę być taka. Ja mam być chuda! Mam wyglądać jak anorektyczka a nie jak spasiona świnia! Dlaczego to wszystko jest takie ? Dlaczego nie mogę po prostu wyglądać tak jak chcę? Produkuję się jak mogę, chodzę na zumbę, ćwiczę jak tylko mogę, a inna laska nic nie robi, siedzi w domu, obżera się ciastkami i kurde jak miss wygląda! Co raz częściej modlę się, żeby Bóg zabrał mnie już stąd, żebym z tego wszystkiego nie zrobiła czegoś złego... Tak będzie lepiej dla wszystkich. Chcę wrócić do domu....

M.
  • awatar Madzik95: wpadnij ;)
  • awatar marida011: http://marida011.pinger.pl/ Proszę, jak masz chwilkę czasu, proszę wejdź! <333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›